3 osoby, 3 różne podejścia do odpowiedzialnej mody

Fot. Instagram

Nie wierzę w jedyną słuszną drogę do celu 😉 . Dlatego zapytałam trzy osoby z mojego otoczenia, co robią, żeby ich podejście do mody stało się bardziej odpowiedzialne.

Mam takie przekonanie, że konsekwencja w działaniu jest skuteczniejsza od perfekcjonizmu i wydaje mi się, że nasze rozmowy to potwierdziły. Ale oceńcie sami.

I chyba nie ma co przedłużać wstępu, przejdźmy do sedna 😉

Czym jest dla Ciebie odpowiedzialna moda?

Piotr: Kupowaniem z potrzeby: kiedy coś się zniszczyło albo zmienił się nasz styl życia, np. zaczęliśmy biegać i pojawiły się nowe potrzeby jak specjalistyczne buty. Kupowanie dla sportu, ze stresu – to jest nieodpowiedzialne, bo nakręcamy nieetyczny i szkodliwy przemysł, opróżniamy swoje portfele, tracimy czas. Jak teraz o tym myślę, odpowiedzialna moda to chyba jest to samo, co rozsądne zakupy.

Kasia: Ilość – to pierwsze co przyszło mi do głowy. Nie kupujesz impulsywnie, wszystko jest przemyślane, np. masz 3 doły, 5 gór i wszystko do siebie pasuje.

Marta: Dla mnie podejście do mody jest odpowiedzialne, jeśli w ogóle myślimy o wpływie etycznym/ekologicznym, jaki ma produkcja ubrań. Chodzi o to, żebyśmy reagowali na problem. W jaki sposób zareagujemy – to już będzie indywidualna decyzja. Byle nie zamiatać tego pod dywan.

Jaki masz stosunek do kupowania ubrań w tzw. sieciówkach?

Piotr: Kupuję. Nie znam innych sklepów.

Kasia: Uważam, że w pierwszej kolejności to same firmy powinny zadbać o to, aby prowadzić biznes w etyczny sposób. Nie podoba mi się obecne przerzucanie winy na konsumenta: nagle się okazuje, że to my podejmujemy złe decyzje. Wydaje mi się też, że samo ograniczanie zakupów jest sygnałem wysłanym przez nas do producentów: że „nie potrzebuję szybko i tanio”.

Marta: Nie lubię skrajności, ale sama praktycznie zrezygnowałam z zakupów w sieciówkach. Skoro dostaję produkt w dobrej cenie, bo pracownicy są wykorzystywani, mam wrażenie, że takie zakupy to odmiana paserstwa. Nie umiem od siebie odgonić tej myśli i dlatego kupuję w innych miejscach (głównie z drugiej ręki, w drugiej kolejności w transparentnych firmach).

Co robisz, żeby być bardziej eko?

Piotr: Naprawiam. Kiedyś wyrzucałem dziurawe buty, teraz wiem, że można je nie tylko zaszyć, ale nawet odnowić, można nadać im ponownie kształt, jeśli go straciły, pomalować, jeśli są porysowane, wymienić podeszwę itd.

Kasia: Ograniczam ilość. Ostatnio oddałam też znajomym nastolatkom ubrania, które zostały mi po porządkach w szafie. To było bardzo fajne, bo dziewczyny się ucieszyły, a ja wiem, że ubrania znalazły drugi dom, nie skończyły na wysypisku. 

Marta: Nowe kupuję tylko spodnie, buty i sukienki. Dlatego, że jakoś nie udaje mi się zbyt często trafić odpowiednich z drugiej ręki. Za to mam ich niewiele. Z drugiej strony: koszule, T-shirty, bluzy, swetry, kurtki, marynarki, płaszcze – w zasadzie mam tylko z drugiej ręki. No i kupuję coraz mniej. Stopniowo, ale konsekwentnie.

Największe wyzwania?

Piotr: Chyba wyegzekwowanie odpowiedzialności od producentów. Na razie nie słyszałem o spektakularnych zmianach, za to coraz częściej trafiam na frapujące materiały o toksynach w ubraniach, o tym, że niesprzedane ubrania, a nawet te kupione online i zwrócone w stanie nienaruszonym, trafiają na śmietnik – to jest wyzwanie, żeby kontrolować tego typu praktyki. Na razie mamy „wolną amerykankę”.

Kasia: Najtrudniej jest mi się oprzeć magii wyprzedaży online. Lubię sobie pooglądać ubrania (śmiech). Czuję wtedy, że tracę czas.

Marta: Chaos informacyjny, jeśli chodzi o to, który sposób produkcji jest bardziej eko… Rekomendacje są sprzeczne, ciągle się zmieniają…

Czy planuję coś zmieniać w swoim podejściu do mody?

Piotr: Wydaje mi się, że wyżej zadka nie podskoczę (śmiech). Chyba jestem racjonalny, nie wiem, co jeszcze mógłbym zrobić.

Kasia: Być może powiem „nie” sieciówkom, na razie nie jestem na to gotowa. Podoba mi się oszczędność czasu i pieniędzy, jaką przynosi odpowiedzialne podejście do mody. 

Marta: W tym roku nie. Mój „system” na razie się sprawdza.

Bonus

Na koniec zdecydowałam, że wybiorę jeszcze trzy osoby z social mediów i pokrótce przyjrzę się ich sposobom na odpowiedzialne zakupy.

Ania Gemma: minimalizm dla zdyscyplinowanych

Kiedy myślę o odpowiedzialnym podejściu do mody, najczęściej przychodzi mi do głowy postawa zdyscyplinowanego minimalisty: kupuje rzadko, ma mało, głównie są to rzeczy z etycznych źródeł lub z drugiej ręki. Choć ma ograniczony budżet, kryterium ceny nie jest najważniejsze. Ania Gemma kojarzy mi się z taką właśnie postawą. Dzięki niej poznałam dużo etycznych marek, widać że przed nakręceniem odcinka, Ania przekopuje się przez sporo źródeł i jest dociekliwa.

Alyssa Beltempo: na zakupy do własnej szafy

Alyssa bardzo dużo uwagi poświęca ubraniom, które już ma. Za punkt honoru stawia sobie wymyślenie jak nawiększej liczby sposobów jak nosić każdą rzecz. Jest wyjątkowo kreatywna. Pisałam już o niej kiedyś i wspominam ponownie chyba właśnie dlatego, że potrafi ona zaproponować tak wiele rozwiązań. Alyssa ma sporo ubrań, bo kiedyś kupowała za dużo, a teraz stopniowo zmniejsza i przebudowuje swoją szafę.

Emma Hill: minimalizm dla maksymalistów

Emma Hill w zasadzie jest maksymalistką: jej szafa pęka w szwach, bo zarabia na współpracach z markami i dostaje od nich tzw. prezenty. Mam też wrażenie, że nawet gdyby pracowała w inny sposób, nie miałaby tych ubrań o wiele mniej – chyba tak lubi. Czy jej podejście do mody jest w takim razie jakkolwiek odpowiedzialne? Moim zdaniem tak. W każdym razie na pewno jest to dobry początek. Po pierwsze, jej styl jest spójny od wielu lat, nie kupuje byle trendu. Po drugie, Emma jest rzeczniczką kupowania z drugiej ręki i sprzedawania ubrań, których nie nosimy (dzięki niej dowiedziałam się o portalu vestiaire). Zwraca też szczególną uwagę na jakość.

Lubię podglądać rozwiązania u innych osób, bo zawsze czegoś się uczę. Osobiście chyba miotam się od postawy zdyscyplinowanego minimalisty do maksymalisty (mam stanowczo za dużo swetrów, za to potrafię żyć z dwiema parami spodni i bez sukienek). Jednak z roku na rok widzę poprawę: podejmuję lepsze decyzje, półki w szafie już nie są przepełnione, po przeglądzie mam do oddania kilka ubrań, a nie cały worek. Jestem dobrej myśli 😉 .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s