Instagram – czy można się inspirować, ale nie kupować?

Miałam pisać regularnie, a wyszło jak zwykle ;] : plany swoje, życie swoje. Zresztą, dokładnie wiecie jak to jest 😉 . Dlatego bez zbędnego przedłużania, zabieram się za nadrabianie zaległości. To nie jest tak, że w temacie odpowiedzialnej mody nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie!

Dzisiaj „na tapetę” chciałabym wziąć Instagram/Pinterest. Większość modowych inspiracji czerpiemy z tych dwóch mediów społecznościowych. Pewnie dlatego, że są kopalnią pomysłów, takim łatwo dostępnym źródłem wiedzy. Inspirujemy się zdjęciami, które tam zobaczymy. Wróć. Inspirujemy się, czy po prostu kopiujemy to, co zobaczyliśmy na ładnym zdjęciu? Szczerze mówiąc, ja się zgubiłam. Coraz częściej widzę na ulicach osoby zbliżone do siebie wyglądem: ubraniem, fryzurą, makijażem… Chciałoby się powiedzieć: ZBYT zbliżone. Jeśli spodoba mi się czyjaś stylizacja na zdjęciu w mediach społecznościowych, wystarczy, że kliknę w link w opisie, zapłacę i będę mogła cieszyć się tym samym zestawem ubrań. Co prawda będę czyimś klonem, ale za to jak dobrze ubranym 😉 .

Instagram vs rzeczywistość

Nawet osoby, których profile są popularne na Instagramie, coraz głośniej mówią o tym, że zdjęcia publikowane w Internecie, nie odzwierciedlają ich rzeczywistości. Apelują, by nie porównywać własnej codzienności z atrakcyjnymi kadrami z mediów społecznościowych oraz zwracają uwagę na fakt, że coraz to nowe ubrania, jakie prezentują, pochodzą od sponsorów i są nieodłączną częścią wykonywanego przez nich zawodu. Podkreślają, byśmy nie czuli się w obowiązku nadążać za ich garderobą. Powstały nawet nowe przymiotniki opisujące wyidealizowane kadry jak np. instafriendly.

Dlaczego to nie działa?

Łatwo powiedzieć, trudno zrobić. „Ja mam nowe, świetnie wyglądające ubrania, ale Ty nie musisz mnie naśladować, Ty możesz chodzić w starych.” No cóż, nie brzmi to szczególnie przekonująco… Nawet jeśli rozsądek zgadza się z przesłaniem i rozumiemy intencje autora wypowiedzi, to nasza podświadomość może nam podpowiadać, że szczęśliwe wyidealizowane życie osiągniemy, dopiero gdy będziemy mieli dokładnie takie same zasoby jak osoba ze zdjęcia. Trudno dyskutować z podświadomością.

Zło to jest, czy nie zło? 😉

Powiem Wam, że mój rozsądek mówi do mnie tak: wiesz, Aga, fotografia istnieje nie od dziś. Czy przypadkiem za robieniem zdjęć nie stoi właśnie idea zapamiętywania tylko tego, co wyjątkowo piękne lub ważne? Czy nie jest tak, że to od początku było małe oszustwo? Zadaniem zdjęcia jest pokazać wycinek, a nie całą rzeczywistość.

Wydaje mi się, że potrzebujemy tych wymuskanych zdjęć, bo symbolizują szczęście, do którego dążymy. Ale myślę też, że równie mocno potrzebujemy świadomości, że obrazy, które widzimy, są częścią marketingu prowadzonego w mediach społecznościowych, który ma nas skłonić do wydania pieniędzy.

Nie można codziennie odkrywać Ameryki

Jest jeszcze jeden argument, który pozwala mi trochę „rozgrzeszyć” Instagram, Pinterest i inne media społecznościowe. Dzięki nim każdy, kto chce się dobrze ubrać, może zdobyć wiedzę jak to zrobić. Nie musimy zbierać się na odwagę przed osobą, której styl nam się podoba i pytać o jej sekrety.

Dobrze by chyba też było powiedzieć głośno, że nie każdy z nas ma chęć, czy możliwości wnieść wkład do sposobu, w jaki się ubiera ludzkość. Istnieje duża szansa, że Ty i ja nie będziemy kolejną Coco Chanel. Dlaczego mielibyśmy nie korzystać z zasad stylowego ubioru, które ktoś przed nami odkrył i na siłę próbować tworzyć nowe?

Koniec filozofii, teraz konkrety

Śmieję się, że po raz kolejny na łamach smart-casual.bog, wracamy do pytania: „Jak żyć?”. Gdybym to ja miała udzielić odpowiedzi, sparafrazowałabym słynne powiedzenie w sposób: „Łap Instagram za ogon i duś jak cytrynę”, czyli weź z niego tylko to, co dla Ciebie dobre. O co mi chodzi? Kiedy kusi nas, żeby „zgapić” od osoby ze zdjęcia, możemy zadać sobie pytania:

  1. Dlaczego zdjęcie wywiera na nas tak mocny wpływ? Co nam się w nim podoba? Może wcale nie chodzi o ubrania, tylko chcielibyśmy znaleźć się w sytuacji takiej jak osoba z kadru?
  2. Jaki jest główny motyw zdjęcia? Dlaczego jest dla nas atrakcyjny? Może osoba ze zdjęcia prezentuje styl życia, do którego dążymy i wydaje nam się, że kupując ubrania, które nosi, kupimy jej styl życia (spoiler alert: nie kupimy 😉 ).
  3. Jeśli rzeczywiście nasze zainteresowanie opiera się o wygląd osoby ze zdjęcia: czy podobają nam się kolory, jakie ta osoba ma na sobie? Może, zamiast kupować konkretną rzecz, warto przejrzeć szafę w poszukiwaniu tych zestawień kolorystycznych, jakie nam się właśnie spodobały? Może chodzi o funkcjonalność stroju i dobrze zrobiłoby nam przejrzenie szafy pod kątem zestawu, który pełniłby dokładnie taką funkcję jak ten z Instagrama? Tutaj podlinkuję Wam jeden z filmików Alyssy Beltempo, która potrafi zadawać tego typu dobre pytania 🙂 .

Temat dzisiejszego tekstu chodził mi po głowie od dawna, ale kopniaka do napisania go, dał mi ten post z FB:

Może, zamiast powielać to, co widzimy najczęściej, czas zacząć myśleć o tym, co tak naprawdę nam się podoba i co świadomie moglibyśmy zaprosić do swojego życia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s