Wyzwanie: kapsułowa garderoba z drugiej ręki

Nie wiem, czy pamiętacie, jak wspominałam, że jestem zadowolona z efektów podejścia zakupowego „Think second hand first”. Udało mi się w ten sposób znaleźć kilka perełek, które teraz należą do moich ulubionych ubrań. Mimo to, nie spodziewałam się, że dojdę do momentu, w którym okaże się, że jestem w stanie zbudować kapsułową garderobę wyłącznie z ubrań vintage. A jednak 🙂 .

Think second hand first

Zaczęło się od eksperymentu: jeśli chciałam kupić ubranie, w pierwszej kolejności zaglądałam do ofert z drugiej ręki. Z czystej ciekawości, bo raczej nie miałam wielkich nadziei na znalezienie rzeczy, która naprawdę mi się spodoba. Szybko się okazało, że w przypadku niektórych ubrań łatwiej było mi znaleźć coś sensownego z drugiej ręki, niż w nowych kolekcjach… To był szok 🙂 Wiadomo – nie zawsze tak było, ale jednak zdarzało się to zaskakująco konsekwentnie.

Co tam słychać w dziale męskim?

Jedną z rzeczy, jakiej się nauczyłam podczas zakupów vintage jest to, że zamiast płacić za modne fasony oversize w nowych kolekcjach, można kupić za grosze ciuch z kolekcji męskiej, który na kobiecie wygląda na przeskalowany. Ja noszę damski rozmiar M, więc jeśli chcę osiągnąć efekt oversize, kupuję męski rozmiar L lub XL. Niebieska koszula oraz kurtka jeansowa, które widzicie na zdjęciach to właśnie męskie L.

W dziale męskim bardzo lubię też kupować gładkie T-shirty. Po pierwsze dlatego, że są lepszej jakości, niż większość damskich koszulek, a po drugie łatwiej znaleźć mi kolor, który mi się podoba. Męskie T-shirty kupuję w rozmiarze S, bo wtedy układają się na mnie jak damskie M.

Jeansy

Najtrudniej było mi kupić jeansy. Łatwo dostępne Levis 501 to nie mój fason, sporo też widziałam niewspółczesnych, w taki bardzo rzucający się w oczy sposób niemodnych spodni 😉 . Dopiero, kiedy zdecydowałam się poszukać rurek, poszło gładko. Jest ich przyzwoity wybór w różnych kolorach z wysokim i średnim stanem.

Czy mogłabym wyglądać lepiej?

To, co widzicie na zdjęciach to przykład kapsułowej garderoby, stworzonej z ubrań second hand, jakie miałam w szafie (torebka również vintage; tylko buty i paski do spodni są nowe). Mam ich znacznie więcej, policzyłam, że u mnie teraz ok. 80% stanowią ubrania z drugiej ręki (szok!). Czy wyglądam jak milion dolarów? Pewnie nie, ale za to wyglądam tak, jak chciałam 🙂 . Gdybym kupowała nowe ubrania, zdecydowałabym się na bardzo podobne fasony, nie czuję, że poszłam na kompromisy, wybierając używane ciuchy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s