Odpowiedzialny przegląd szafy – czym się różni od „zwykłego”?

W zasadzie chyba powinnam zacząć od tego, czym różni się przegląd szafy od sprzątania. Skąd ta dodatkowa nazwa? Co do genezy nie jestem pewna, ale chyba bardzo się nie pomylę, jeśli stwierdzę, że do powszechnego użycia weszła głównie dzięki stylistom obecnym na YouTube i innym ogólnodostępnym materiałom na temat tego, jak stylowo się ubierać.

„Przeglądać szafę” oznacza nie tylko w niej posprzątać, ale też zorganizować ją w taki sposób, żeby na co dzień łatwo nam się z niej korzystało, trzymać tylko te ubrania, które pasują do naszego trybu życia, typu sylwetki i urody.

Zaczynają się schody

W teorii proste, a w praktyce okazuje się, że nie zawsze jesteśmy świadomi, jakie ubrania są odpowiednie do naszego stylu życia. Czasami, ku swojej zgubie, kierujemy się poradami w stylu „co każdy mężczyzna / każda kobieta powinien/na mieć”. Nie wspominając już o tym, że nikt nie uczy nas (np. w szkołach), co pasuje do naszej sylwetki, czy typu urody. Jednocześnie normy społeczne wymagają od nas, żebyśmy dobrze prezentowali się w wielu sytuacjach życiowych (np. podczas ważnego wystąpienia biznesowego, obrony dyplomu, czy wesela bliskiej rodziny). Zresztą – nawet w codziennym życiu pierwsze wrażenie dotyczące drugiego człowieka, opiera się w dużej mierze na jego wyglądzie.

I ty zostaniesz stylistą?

Wszystko wskazuje na to, że im więcej wiemy na temat teorii ubioru, tym rozsądniej kompletujemy garderobę, co oznacza tyle, że produkujemy mniej śmieci tekstylnych. Wyjątkiem są osoby z zaburzeniami nawyków zakupowych, ale to osobna historia. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – wiedza na temat stylizacji pomaga w byciu eko. Nie musimy jej zdobywać sami, możemy zapłacić styliście (ceny usług stają się coraz bardziej przystępne). Ale też jesteśmy w stanie we własnym zakresie nauczyć się dobrze ubierać. W Internecie nie brakuje źródeł, na smart-casual.blog również niedługo znajdziecie kilka słów w temacie.

Jak żyć?

Chyba każdy osobisty stylista ma w swojej ofercie usługę „przegląd szafy”. W uproszczeniu, składa się ona z kroków:

  1. Każdą rzecz z szafy należy wyjąć i ocenić (czy nie jest zbyt zniszczona, pasuje do stylu życia, typu urody i sylwetki).
  2. Ubrań nie spełniających kryteriów, należy się pozbyć (sprzedać/oddać/wyrzucić).
  3. Ustalić, jakich rzeczy w szafie brakuje, a następnie z listą udać się na zakupy i szafę uzupełnić.
  4. Rozplanować ułożenie/rozwieszenie ubrań, żeby łatwo się z nich korzystało.
  5. Ustalić, jak zestawiać ze sobą rzeczy, żeby było stylowo i odpowiednio do okazji.

Co do zasady, cała lista czynności ma sens, jednak jaśnie nam panujący kryzys klimatyczny, wymusza zmianę postawy i zadanie kilku dodatkowych pytań.

Zrób to odpowiedzialnie

Czy zniszczonych rzeczy na pewno nie da się naprawić, a w nieodpowiednim rozmiarze – dopasować u krawcowej/krawca?

Technologia poszła do przodu. Szewc potrafi dać drugie życie wysłużonym butom, nawet, gdy są odkształcone (pisałam o tym tu). Nosząc ubranie o 9 miesięcy dłużej, zmniejszamy jego ślad węglowy o 20-30% (Valuing Our Clothes: The True Cost of How We Design, Use and Dispose of Clothing in the UK, 2012 r.). Proces produkcji jest nieporównanie bardziej obciążający dla środowiska, niż naprawa ubrań.

Jeśli ubrania niszczą się zbyt szybko – być może nie przykładamy wystarczająco dużo uwagi do sposobu prania i konserwacji albo marka, u której się zaopatrujemy, nie wykonuje produktów w należytej jakości.

I jeszcze jedno: jeśli naszym znakiem rozpoznawczym są białe sneakersy, po co tracić czas na szukanie nowych („takich samych, tylko, że innych”), gdy stare są sfatygowane. Szybciej będzie oddać do renowacji te, które już mamy. Po co szukać nowych jeansów, gdy stare są za luźne i można je zwęzić.

Co zrobić, żebyśmy w przyszłości przy przeglądzie szafy pozbywali się ubrań w ilości, którą jesteśmy w stanie zarządzać?

Jeśli kiedykolwiek próbowaliście sprzedać używane ubrania, wiecie, że najczęściej na nabywcę trzeba długo poczekać, a bywa, że nie zgłasza się wcale. To dlatego, że niechcianych ubrań jest więcej, niż potrzebujących osób (tzw. clothing deficit myth). Im więcej rzeczy podczas przeglądu nie przejdzie selekcji, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że znajdziemy czas, żeby poszukać im nowego domu.

Czy musimy mieć w szafie wszystkie wieszaki z tego samego kompletu?

Na pewno fajnie jest mieć estetycznie wyglądającą szafę. Łatwiej też oczom wypatrzeć rzecz na wieszaku, gdy wszystkie ubrania znajdują się na tej samej wysokości. Tylko, że wyrzucony wieszak najczęściej nie nadaje się do recyklingu. Dopóki dobrze pełni swoją funkcję, być może estetyka i pewna wygoda, mogą zejść na dalszy plan?

Ile sztuk ubrań mamy w szafie? Czy to nie jest za duża liczba?

Aplikacja Cladwell z 31 sztuk ubrań potrafi stworzyć niepowtarzalne zestawy na cały rok (obliczenia dotyczą 9 topów, 3 sukienek, 3 spódnic, 6 par spodni, 5 par butów, 5 kurtek/blezerów/swetrów). A ile Ty masz rzeczy w szafie? Ilu zestawów potrzebujesz?

Co nas skłoniło do zakupu niewypałów? [o błędach zakupowych pisałam tu]

Które nosimy najczęściej i dlaczego?

Nasz tryb życia determinuje, co na siebie zakładamy każdego ranka. Może mamy w szafie koszule „bo trzeba mieć”, ale chodzimy w bluzach. Albo odwrotnie – lubimy T-shirty, ale możemy je nosić tylko w weekend, więc nie potrzebujemy piętnastu sztuk? Może chodzi o materiał, z którego rzecz jest wykonana (skład na metce), a może jakość tak bardzo przypadła nam do gustu? (czyżby któraś marka produkowała wyjątkowo trwałe ubrania?)

Ile sztuk ubrań mamy z drugiej ręki, jak dużo z sieciówek?

Już w tym momencie wyprodukowaliśmy ubrań za dużo, a przecież proces się nie zatrzymał. Jedynym racjonalnym wyborem wydaje się być dążenie do tego, żeby podstawą garderoby były rzeczy z rynku wtórnego (tzw. podejście think second hand first).

Nic tak nie przemawia do wyobraźni jak twarde liczby 😉 , dlatego warto po prostu policzyć, ile mamy ubrań nowych, ile używanych, ile z sieciówek, a ile od małych firm. Można sobie wtedy ustalić cel, np. chcę, aby proporcja nowe vs używane wynosiła 30% vs 70%.

Starałam się pisać zwięźle, ale temat jest obszerny, więc bardziej streścić nie potrafiłam. Jeśli doczytaliście do końca, dzięki za wytrwałość. Trzymajcie się 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s