Ubrania, które przetrwały w mojej szafie 10 lat

Jeśli się chce skompletować garderobę na lata, czyli taką, żeby nie czuć potrzeby kupowania nowych ciuchów co sezon to nie zaszkodzi sprawdzić, które z ubrań w naszej szafie nosimy najdłużej. Mam na myśli takie rzeczy, że po ich odpowiednik od razu bieglibyśmy do sklepu, gdyby tylko się zniszczyły i tak jest od lat. Albo przynajmniej ich brak trochę by nam doskwierał 😉 . Macie w szafie coś takiego?

Ja sobie zrobiłam przegląd i „najdłuższe stażem” są u mnie ubrania 10-letnie. Mam też takie, których pierwowzór kupiłam mniej więcej dekadę temu, ale musiałam wymieniać na nowszy model, kiedy się zniszczyły. Zastanowiłam się, dlaczego akurat te rzeczy są ze mną od lat. I tak:

Błękitna męska koszula

Po pierwsze bardzo lubię ten kolor. Kojarzy mi się pozytywnie: z wakacjami, ze spokojem, hmm… z łagodnością? W każdym razie jest twarzowy i pasuje naprawdę wielu osobom (jedyna trudność to wybrać czy chcemy odcień ciepły czy zimny błękitu – w zależności od tego, czy lepiej nam w zimnych czy ciepłych kolorach). Łagodzi rysy twarzy przez co wygląda się pogodniej (pamiętam, że nawet w którymś z odcinków Scrubs poruszony był ten wątek 😉 ).

Poza tym jest jednym z najbardziej uniwersalnych ubrań w mojej szafie. Latem wypuszczona na szorty, zimą do rurek. Jako narzutka na niektóre sukienki i topy. Czasem jest „sukienką” do chodzenia po domu, a bywa, że w niej śpię.

Takietam z Krety, 2014 r.

Luźne szorty

Nie ma takiej możliwości, żebym w upalny dzień założyła przylegające spodnie. Próbowałam – nie da rady 😉 . Jedyne szorty jakie noszę w ciągu lata to te naprawdę luźne. Od lat u mnie w szafie wisi para takich spodenek i nie zanosi się, żeby miało się to zmienić.

Tegoroczne wakacje

Sweter z tygrysem

Bo tak 😉

Okej, żartowałam 🙂 . Tak naprawdę po prostu dobrze się w nim czuję. Motyw tygrysa o mądrym spojrzeniu towarzyszył mi w dzieciństwie i na tyle pozytywnie mi się kojarzy, że wręcz wzbudza poczucie bezpieczeństwa. Dlatego musi być w mojej szafie 😉 .

Tygrys na odzieży to przykład trendu, który dość szybko wychodzi z mody, potem wraca do łask, a ja go będę nosić bez względu na to, która faza modowego cyklu aktualnie się odbywa.

Poznajcie tygrysa 😉

Czarny wełniany płaszcz do kolan

Pamiętam, że kupowałam go jeszcze z mamą 😉 w butiku w Puławach i jest firmy Merce. Sądzę, że wytrzymał tyle sezonów, bo uszyto go z naprawdę grubego wełnianego materiału. Przez dekadę eksploatowany od jesieni do wiosny.

Jest świetnie skrojony, dlatego spełnia swoją funkcję kiedy chcę być smart casual czy smart, a z drugiej strony łatwo obniżyć jego formalność przypinając kaptur (jest na suwak), zakładając sneakersy albo bluzę z kapturem.

Długość do kolan jest odpowiednia do spodni, ale też do sukienek przed kolano (tutaj na pewno znaczenie ma też lekko trapezowy fason). Zupełnie mi się nie znudził i naprawdę nie chcę, żeby się zniszczył.

Cały na czarno 😉

Bluzka koszulowa

To taka franca, dzięki której dostaję komplementy. Pomimo tego, że groszki są lubiane tylko przez niektórych. Jak widać to nie przeszkadza ;). Szczerze mówiąc moim zdaniem nie groszki stoją za jej fenomenem. Chodzi raczej o to, że ten wzór akurat pasuje do mojego typu urody.

Dobry wybór, jeśli wybieram się na spotkanie i nie wiem jaki tam będzie dress code. Nie za elegancka, nie za codzienna. Łatwo zmienić stopień formalności biżuterią, spodniami (jeansy vs wełniane spodnie), butami. Jest z wiskozy – można nosić ją latem, a zimą pod rozpinany sweter. Pasuje do spodni i spódnic.

Franca we własnej osobie

Granatowe jeansy

To banał, bo prawie każdy poradnik podaje je jako obowiązkowy element garderoby. Ja jednak uważam, że nie nosiłabym ich, gdyby nie to, że bardzo lubię jak komponują się ze wspomnianą koszulową bluzką w kropki i kilkoma innymi „górami”. Tyle. W ogóle jeansy kupuję tylko w odcieniach, które pasują do górnych części ubioru, które już posiadam…

Lee Emlyn. Prosta nogawka, średni stan

Mała (nie)czarna

Prosty fason, sztywniejszy materiał, ale w neutralnym kolorze. Broniłam w niej pracę magisterską, odwiedziłam niejedno wesele, imprezę firmową, założyłam na rozmowę o pracę. Gdyby była czarna nie mogłabym w niej chodzić na ślubne imprezy.

Jeśli chcę wyglądać poważniej, przydają się czarne dodatki, a w wersji imprezowej odcienie fioletowego.

Wniosek wydaje się prosty: jeśli ubranie jest uniwersalne i nie kłóci się z moją sylwetką, czy typem urody to mogę w nim chodzić latami. A z jakich powodów Wasze najstarsze ubrania wciąż są z Wami?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s