Kupowanie ubrań z drugiej ręki – mity i krótki przewodnik

Pisałam już o tym, z czym wiąże się fast fashion oraz dlaczego warto szukać alternatyw dla zakupów w sieciówce. Teraz przybliżę pierwszą z metod, bo nie chciałabym zostawiać tego tematu bez konkretnych rozwiązań. Zaczynam od przybliżenia możliwości rynku wtórnego, ponieważ narosło wokół niego wiele mitów i pomijając tę opcję często nawet nie wiemy z czego rezygnujemy.

53% Polaków w badaniu CBOS deklaruje, że w ogóle nie kupuje używanych ubrań. To bardzo dużo, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę, że według tego samego dokumentu 55% Polaków wybiera ubrania tanie. Co prawda nie mam dowodów poza doświadczeniem własnym i znajomych, ale sądzę, że niewiele się pomylę wymieniając jako przyczyny: brak czasu (sądzimy, że poszukiwania będą zbyt długie i dlatego nie możemy sobie na nie pozwolić), przekonanie o niepełnym asortymencie
(nie znajdziemy tego za czym się rozglądamy z powodu braku rozmiaru, ograniczonej liczby modeli i fasonów, które by nam odpowiadały), nieestetyczna forma zaprezentowania ubrania (przeładowane wieszaki i nieposegregowany towar), brak możliwości zwrotu. Tyle, że większość z tych obaw to legendy.

Mit 1: rynek wtórny = second hand

Second hand to tylko jedna z możliwości. Tak naprawdę, jeśli szukamy ubrania z drugiej ręki to na chwilę obecną powinniśmy pomyśleć przede wszystkim o Internecie. Odzież i dodatki znajdziemy wśród asortymentu portali aukcyjnych (duży wybór ubrań mają: allegro, olx, vinted), w on-linowych vintage shopach (lelemarket, hoplastore, retrovintageshop) lub na facebooku (fb marketplace).

Mit 2: szukanie zajmuje za dużo czasu

Internet daje ogrom możliwości, między innymi podarował nam opcję filtrowania produktów i funkcję „obserwuj wyszukiwanie”. Jeśli o mnie chodzi to znacznie szybciej znajdę interesujące mnie ubranie w Internecie z drugiej ręki, niż w sklepach tradycyjnych oferujących nową odzież. To dlatego, że kupuję tylko rzeczy dobrej jakości i unikam trendów, co już na wstępie bardzo ogranicza wybór. Do tego dochodzi mój gust oraz osobiste preferencje. W Internecie mogę odfiltrować produkty niskiej jakości, a to bardzo skraca poszukiwania. Najczęściej kupuję ubrania na allegro za pomocą opcji „obserwuj wyszukiwanie”.

Polega to na tym, że z wyprzedzeniem sprawdzam, które ubrania się zniszczyły i czy potrzebuję czegoś nowego. Kiedy mam gotową listę, wchodzę na stronę allegro i wpisuję do wyszukiwarki pierwsze hasło. Potem w panelu bocznym zaznaczam filtry: najczęściej jest to materiał, rozmiar, często fason i oczywiście stan „używane”. Klikam „obserwuj wyszukiwanie”. Od następnego dnia allegro codziennie wyśle maila z nowymi ofertami spełniającymi kryteria, które zostały wybrane (mail przychodzi ok. 3-4 nad ranem). Przejrzenie ich nie zajmuje więcej, niż kilka minut, bo jak wspomniałam monitorowane są tylko nowe oferty. Jeśli macie wątpliwości – ten post nie jest sponsorowany przez allegro. Opisuję tylko sposób szukania, który dla mnie jest najwygodniejszy.

Mit 3: mały wybór

To prawda, że ubrania z drugiej ręki występują przede wszystkim w pojedynczych egzemplarzach. Jednak możemy kupować odzież nie tylko z obecnej kolekcji (niektórzy nietrafione zakupy od razu wystawiają na sprzedaż), ale też ze wszystkich poprzednich! Gdy dopuścimy możliwość przeróbki krawieckiej to wybór będzie większy, ale nie jest to konieczne. Jeśli szukamy wyjątkowo wytrzymałych materiałów, ubrań do zadań specjalnych to ciekawą opcją jest zakup odzieży z demobilu. Jest to rozwiązanie niedrogie, mamy gwarancję, że rzeczy są funkcjonalne i świetnie wykonane (zamówienia dla armii są szyte z myślą o trudnych warunkach w jakich przebywają żołnierze, z najlepszych materiałów i z dbałością o szczegóły). Nie każdy fason z demobilu jednoznacznie kojarzy się z wojskiem. Możemy kupić np. wełniane spodnie w kant, koszulę, longsleevy, czy T-shirty:


Brytyjska koszula wojskowa RAF , zdjęcie pochodzi ze sklepu http://www.naostrzu.pl

Koszulka pochodząca z zasobów Armii Brytyjskiej, zdjęcie pochodzi ze sklepu http://www.naostrzu.pl

Mit 4: nieestetyczna forma

W Internecie słabe zdjęcie się nie obroni. Jest to jedyna forma prezentowania produktu, dlatego musi być odpowiedniej jakości. Większość sprzedawców ma świadomość, że jeśli fotografia nie będzie wyraźna, a produkt dobrze opisany to klient go nie kupi. Zazwyczaj możemy też napisać do sprzedającego z prośbą o dodatkowe szczegóły lub więcej zdjęć.

Mit 5: brak możliwości zwrotu

Dobra wiadomość jest taka, że on-linowe sklepy z odzieżą używaną przyjmują zwroty. Jeśli ubranie nie będzie pasowało to możemy je odesłać sprzedawcy i odzyskać pieniądze tak jak w sklepie on-line z nową odzieżą. Gorzej jest w przypadku portali aukcyjnych, gdzie kupujemy ubranie od osoby prywatnej, która nie ma obowiązku prawnego, aby przyjąć zwrot. Tutaj jeśli zakup był nietrafiony możemy ponownie wystawić go na aukcję. Ubranie z drugiej ręki nie traci na wartości w zależności od liczby właścicieli. Cenę używanej odzieży dyktuje jej wartość użytkowa. Spokojnie możemy więc sprzedać ubranie za tyle, za ile je kupiliśmy.

A czy Wy zaopatrujecie się w ubrania z historią? Macie jakieś sprawdzone sposoby na tego typu zakupy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s