Czy bojkot sieciówek jest potrzebny?


Graffiti przedstawiające odzieżowe niewolnictwo, prawdopodobnie autorem jest Banksy

Być może czytaliście książkę Marka Rabija „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo”. Swego czasu było o niej głośno, chyba głównie w 2016 roku. Czytelnicy dyskutowali (np. tu i pod filmem) o tym, czy naszą reakcją na wyzysk pracowników opisany w reportażu powinien być bojkot marek fast fashion. Gopinath Parakuni, działacz społeczny z Indii w wywiadzie dla Gazety Prawnej powiedział:

Często słyszę propozycje, by bojkotować marki odzieżowe czy obuwnicze, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Dla wielu osób praca w fabryce jest jedynym możliwym źródłem dochodu, a kiedy ze względu na lokalny, czy globalny bojkot danej marki spadnie ilość zamówień, to wielu robotników może zostać pozbawiona jedynego źródła utrzymania. (…) Dlatego najlepszym sposobem jest wywieranie nacisku na marki światowe, by ujawniały informacje o wszystkich swoich dostawcach w taki sposób, by każdy z nas mógł do nich łatwo dotrzeć. Mogą to robić na przykład publikując ich dane na swoich stronach internetowych. W ten sposób każdy będzie mógł sprawdzić, skąd pochodzą kupowane produkty, w jakich warunkach je wytworzono i w jakich warunkach pozyskano surowce. Również więcej uwagi powinny zwracać na to rządy, ponieważ to one mają narzędzia do wprowadzania odpowiednich regulacji prawnych zwiększających kontrolę nad przemysłem.

Ten argument pojawia się bardzo często. Jest on też dla nas w pewnym sensie wygodny do zaakceptowania, bo jest łaskawy dla naszego portfela (pomijam cost per wear, dlatego że większość konsumentów nie bierze go póki co pod uwagę), a do tego zakłada, że w zasadzie nic nie musimy zmieniać. „Wywieranie nacisku na marki światowe, by ujawniały informacje o wszystkich swoich dostawcach w taki sposób, by każdy z nas mógł do nich łatwo dotrzeć” brzmi zbyt ogólnie jak na poradę i zaryzykuję tezę, że zabiegani odpuścimy sobie presję na firmy odzieżowe, o której mówi Gopinath Parakuni, ponieważ nie będziemy wiedzieli ani jak to zrobić, ani kiedy znaleźć czas na takie działanie. W dodatku reportaż Marka Rabija zwraca uwagę na praktyki oszukiwania opinii międzynarodowej. Transparentność procesu produkcji jest tylko pozorna, ma za zadanie wprowadzić w błąd kontrolerów, przy jednoczesnym zachowaniu status quo. W konsekwencji na swojej stronie internetowej marka może publikować dane, które wcale nie są prawdziwe.

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

Podobno tak kiedyś powiedział Albert Einstein. Jeśli zależy nam na zmianach w modelu biznesowym fast fashion to logika podpowiada, że nasze zachowania zakupowe też powinny zacząć reprezentować nową jakość.

Relacja klienci – marka

Nie wiem jak Wy, ale ja nie wyobrażam sobie, w jaki sposób konsumenci mogą naciskać na firmy odzieżowe dopóki są od nich uzależnieni. Mam na myśli sytuację osób, które nie widzą innej możliwości, niż zakupy w sieciówce (np. wydaje się im, że jest to jedyna opcja, na którą mogą sobie pozwolić finansowo) i jednocześnie piszą petycję do zarządu marki oburzając się na niewłaściwe warunki pracy podczas procesu produkcyjnego. Właściciele firmy nie boją się o stratę klientów, bo ci i tak nigdzie nie odejdą. Dlaczego mieliby więc zrealizować postulat?

Bańka konsumpcyjna musi pęknąć

Skoro powinniśmy kupować mniej, czyli tylko wtedy, kiedy potrzebujemy i tylko dobre jakościowo ubrania (inaczej planeta nie wytrzyma naszych konsumpcyjnych kaprysów) to znaczy, że trzeba zmniejszyć popyt. W efekcie spadną zamówienia odzieżowych gigantów np. w bangladeskiej fabryce, czyli… dokładnie tak, będą zwolnienia. Wydaje się, że redukcja etatów i tak nie ominie tanich szwalni. To nie znaczy, że nie pojawią się nowe miejsca pracy. W reportażu Marka Rabija jest opisana historia kobiety, która została zwolniona z fabryki. Wpadła ona wraz z mężem na pomysł wydzielenia miejsca w swoim domu przy ulicy i otwarcia w nim kawiarenki. Okazało się, że choć okolica uboga to kawiarenka była tam potrzebna i teraz jakość życia kobiety oraz jej rodziny znacznie się poprawiła. Nie wiemy jakie są prawdziwe możliwości ani potrzeby bangladeskiej gospodarki.

Nowy „must have”

Przemysł fast fashion pięknie manipuluje tym, co uznajemy za potrzebne. Minimalistyczny styl życia, capsule wardrobe, to wszystko firmy potrafią wykorzystać, by zwiększyć sprzedaż. Czy pamiętacie jak kilka lat temu kolorem bazowym był szary? Czy zauważyliście, że teraz tym kolorem jest nude, camel, jasny beż? To samo się dzieje z fasonami podstawowych T-shirtów, czyli takich białych „zwyklaków”, które podobno każdy z nas powinien mieć w swojej szafie. Powiecie, że to wina mody. Jednak moda nie zmieniałaby się tak szybko, gdyby nie fast fashion. Jeśli zaczniemy unikać zakupów w sieciówkach to rzadziej będziemy eksponowani na marketingowe zabiegi, które mają za zadanie wspierać model biznesowy szybkiej mody.

„Do brzegu”

A jakie są Wasze wnioski? Jak odpowiedzielibyście na apel Ziaula: „Nie wiem, po co naprawdę przyjechałeś do Bangladeszu. Jeśli z dobrymi intencjami, zaklinam cię, wysłuchaj mnie. Nie chcemy litości. Współczucie pomaga głównie współczującemu. Nie prosimy też o jałmużnę, dopóki jeszcze potrafimy zarobić na kolację. Naprawdę potrzebujemy jedynie waszej uwagi. Nie chcę nawet myśleć, że zdajecie sobie sprawę jak tu się żyje, albo uważacie, że pogodziliśmy się już ze swoim losem. Musielibyście być naprawdę złymi ludźmi, aby tak sądzić. Proszę cię więc, skoro już znalazłeś się tutaj, po prostu opisz wiernie, co widzisz i słyszysz. Nie współczuj, nie płacz, nie szukaj na siłę biedy i niesprawiedliwości. Wystarczy ci tej, którą spotkasz tu na każdym kroku” (Ziaul, emerytowany wojskowy; cytat z książki Marka Rabija „Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo”).

Marek Rabij „Odzieżowe niewolnictwo”

Ja na dzień dzisiejszy wyciągam wniosek, że konsument powinien poszukać sposobu na uniezależnienie się od sieciówek. Niekoniecznie chodzi o całkowity bojkot odzieżowych gigantów. Celem jest przecież naprawa modelu biznesowego, do czego potrzebne jest wywarcie nacisku na marki. Chodzi raczej o stworzenie sytuacji, gdy częściej od sieciówki wybieramy alternatywy: szycie na miarę, rynek wtórny (platformy typu allegro, vintage shopy, second handy), polskie marki odzieżowe, a nawet bezpośrednie zlecenie szycia w Azji. Dopiero gdy uniezależnimy się od odzieżowych gigantów nasza pozycja będzie na tyle mocna, że będziemy mogli wynegocjować zmiany w modelu biznesowym fast fashion. To nasze portfele głosują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s